- Dyscyplina: Siatkówka
- Rodzaj zakładu: dwudrogowo
- Typ: 1
- Kurs: 1.45
- Stawka: 5/10
- Data rozpoczęcia: 06.07.2011 17:15
- Bukmacher: Pinnaclesports
Jutro rozpoczyna się w Gdańsku turniej finałowy Ligi Światowej, w którym weźmie udział osiem najlepszych ekip po rozgrywkach grupowych. Choć trudno to przyznać teoretycznie to właśnie odmłodzona reprezentacja Polski pod dowództwem utytułowanego trenera Andrea Anastasiego jest najsłabszą ekipą w ósemce o czym świadczy choćby to, że Serbowie, którzy zdobyli aż 3 punkty więcej od Polaków nie wystąpią w finałach. Ów fakt nie oznacza oczywiście tego, że gospodarze imprezy nie mają szans nawet na wyjście z grupy bowiem Polacy grają w słabszej grupie, a Argentyńczycy i Bułgarzy są spokojnie do ogrania. Mówiąc o Argentynie trzeba wspomnieć o tym, że ekipa Javiera Webera jest w pewnym sensie rewelacją Ligi Światowej. Co prawda grupa C nie była tak mocna jak choćby nasza, ale drużyna z Ameryki Południowej wygrała ją w cuglach dwukrotnie pokonując faworyzowanych Serbów 3:0. Jeśli jednak chcemy być uczciwi musimy wspomnieć przede wszystkim o słabości innych rywali: przeciętnych Portugalczykach, co najwyżej średnich Finach, którzy mieli w tej edycji LŚ swoje problemy, a także niespodziewanie kiepsko grajacych Serbach, co dziwi szczególnie zważywszy na to, że grali oni w swym najmocniejszym składzie. Na tym tle Argentyna prezentowała się solidnie i tyle wystarczyło aby wygrać grupę i zameldować się w Gdańsku. Przed nimi jednak cięższe zadania.
Pierwsze będzie najtrudniejsze bowiem już w środę podopiecznym Webera przyjdzie zmierzyć się z faworytami pierwszej grupy finałowej- Włochami. Reprezentację Italii miałem przyjemnośc oglądać w tej edycji Ligi Światowej kilkukrotnie i niemal zawsze pozostawiali po sobie bardzo dobre wrażenie. Specjaliści wspominali, że Włosi postawili w końcu na mocną zagrywkę, w której celowali przede wszystkim rozgrywający Dragan Travica, Michał Łasko i Ivan Zaytsev. Nieprzypadkowo tak właśnie zestawiłem nazwiska bowiem oprócz kolejności w tabeli najlepiej serwujących tych siatkarzy łączy jeszcze "mało-włoskie" nazwisko. I faktycznie Travica jest synem słynnego szkoleniowca Ljubomira, niedawno prowadzącego Resovię, zaś Łasko to syn Lecha Łaski, byłego reprezentanta Polski. W kadrze Italii znajduje się też siatkarz o swojsko brzmiącym nazwisku Baranowicz. Tą wybuchową mieszanką dyryguje znany szkoleniowiec Mauro Berutto. Pomimo tego, że Włosi także zaliczyli w grupie kilka wpadek (vide słabiutkie mecze z Francją u siebie czy też straszliwe męki w drugim meczu z Kubą kiedy grali dobrze, powinni wygrać za trzy punkty, a bardzo szczęśliwie zdobyli 2)cały czas pozostają jednym z faworytów Ligi Światowej, bo mają niezwykle równy skład. Ostatnia porażka z Kubą niewiele tu znaczy, bo to Kubańczycy mieli o co grać. Wydaje się, że pomimo peanów na cześć młodej reprezentacji Argentyny Włosi są zwyczajnie mocniejsi. Argentyna nie grała z nikim naprawdę mocnym, bo Serbów w ich teraźniejszej formie z pewnością nie można zaliczyć do tej grupy zespołów. Dlatego pomimo pewnego sentymentu do Argentyny (lubiłem Marcosa Milinkovica) postawię na Włochów.