- Dyscyplina: Koszykówka
- Rodzaj zakładu: dwudrogowo
- Typ: 2
- Kurs: 1.57
- Stawka: 6/10
- Data rozpoczęcia: 01.02.2012 01:00
- Bukmacher: Pinnaclesports
Rewanż za mecz rozegrany kilka dni temu. W TD Garden niespodziewanie górą byli podopieczni Byrona Scotta, którzy dzięki akcji debiutującego w tym sezonie w lidze Kyrie Irvinga wygrali jednym punktem. Zwycięstwo było niespodziewane o tyle, że Celtics po słabiutkim początku sezonu wreszcie zaczęli grać dobrze i to nawet pomimo braku m.in Rondo i Raya Allena. Ray-Ray wrócił zresztą na mecz z Cavs i zagrał świetny mecz nie tylko na dystansie gdzie jak wiadomo jest najlepszym graczem NBA w historii, ale także w pomalowanym gdzie kilkukrotnie zaskakiwał wjazdami pod kosz. Celtów zgubiła jednak zbytnia pewność siebie: w końcówce prowadzili nawet dwucyfrową ilością punktów, ale nie zdołali dowieźć tej przewagi do końca. Dziś będą jednak zmotywowani: po pierwsze ze względu na tę porażkę, a po drugie na bilans, bo gracze Doca Riversa muszą w końcu zacząć wygrywać. Na Wschodzie powinni już niedługo wypracować dodatni bilans, a jak widzimy po tabeli to zapewni im z pewnością awans do play-offs.
Cavaliers dość niespodziewanie zajmują w tej chwili 9 miejsce w tabeli Konferencji i mają niewielką stratę do Bucks. Graja nieźle w czym zasługa z jednej strony pracy Byrona Scotta w tym i poprzednim sezonie jak i talentowi Kyrie Irvinga, nr 1 tegorocznego draftu. Niektórzy widzą w nim zresztą drugiego Chrisa Paula, ale czy rzeczywiście tak jest dopiero sie okaże bowiem CP3 posiadł przede wszystkim umiejętność czynienia lepszym swoich partnerów na parkiecie. Cavs to drużyna młoda, dopiero przebudowywana po odejściu Lebrona Jamesa jednak już trudna do pokonania i z pewnością lepsza od wielu ekip w NBA. Mimo wszystko jednak Cavaliers będą celowali w draft, który zapowiada się na najmocniejszy od lat, a ich potencjał nie pozwoli zapewne na nawiązanie walki o play-offy zwłaszcza jeśli Bucks będą grać jak dotąd, a Knicks wreszcie dojdą do swojej normalnej dyspozycji. Z kolei Celtics szczególnie w meczach z Magic pokazali defensywę, która pozwalała im wygrywać Mistrzostwo NBA w 2008 roku czy też walczyć o nie w pamiętnym finale z Lakers. Dziś z pewnością podejdą do spotkania zmobilizowani, a tacy gracze jak Pierce, Allen czy Garnett właśnie wtedy są najgroźniejsi.